Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiklina papierowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiklina papierowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

I znowu wiklinowo :)

Heeeeeeeeeeeeeeeeeeej :) Co u Was się zmieniło? :)

Dawno mnie tu nie było... a to za sprawą kiepskiego zdrówka synka. Borykamy się z dietą i tak też powstał pomysł na kolejny blog :) Tym razem o zdrowym odżywianiu się, ćwiczeniach i zdrowym trybie życia. Jeśli macie ochotę zajrzeć to zapraszam www.mama-fit.blogspot.com

A teraz wracam do tematu :) Powstało serduszko :) Długo go nie pokazywałam, bo nie miałam białej farby. Zwlekałam z jej kupnem przez majówkę, bo miały być takie upały, a nie chciałam bawić się z kurierem w kotka i myszkę :) W końcu wkurzyłam się któregoś razu i podjechałam do pobliskiej hurtowni papierniczej. Kupiłam JAKĄŚ farbę akrylową. bo nic innego nie było.


To co podoba mi się w tej farbie to możliwość zmycia jej ze skóry za pomocą wody. Nie śmierdzi, ale i tak malowałam na balkonie albo na działce :) niestety dość długo schnie.. a nie tylko 20 min jak to jest napisane :) Farby nie trzeba rozcieńczać wodą.

A oto co wyszło - póki co :)


sobota, 27 kwietnia 2013

Nie tak miało być :)

Tym razem chciałam stworzyć coś okrągłego gdzie trzymałabym rureczki, a nie tak jak na podłodze póki co :) albo po prostu robiłam rurki na bieżąco. Pomyślałam, że zrobię właśnie okrągłe dno i prosto pójdę w górę. Zrobiłam podstawę i dopiero przypomniało mi się, że może łatwiej pójdzie mi w górę jeśli znajdę np butelkę o tej wielkości. Oczywiście nie znalazłam. Wzięłam jakiś garnek (prosty,żeby nie było, że ma fikuśny kształt). Wyjęłam go i plotłam dalej. A oto efekt:




Proszę o rady. Co zrobić, żeby szło ładnie prosto? Ciaśniej pleść? Czy może zanim zacznę coś pleść znaleźć najpierw figurę do oplatania?

czwartek, 25 kwietnia 2013

Weronikowy Rożek :)

Ehh.. Tyle komentarzy?? :) Cuudnie. Naprawdę ślicznie dziękuję za nie i za Wasze oczekiwanie. Wikliną zachwyciłam się na blogu u Naszej Weronki . Jej prace są cudne. I tak jak któregoś razu pisałam Jej, czekają mnie w najbliższej przyszłości dwa śluby przyjaciół. Pomyślałam,że w sumie jeszcze tyle czasu więc może przyłożę się i zrobię im taki bukiecik jak to u Weronki na blogu można spotkać :) Zaczęłam od rożka oczywiście. Kwiaty w najbliższej przyszłości, bo muszę przejść się do hurtowni po bibułę. A ponieważ jest ona ode mnie dość daleko, czyli całe skrzyżowanie dalej :).. wszyscy wiedzą,że najdalej mają Ci, którzy najbliżej mieszkają :) Siedziałam wczoraj też na youtube i oglądałam jakie inne cuda można zrobić z wikliny... już kończę się zachwycać, bo się zapowietrzę :) Przedstawiam póki co rożek / choinkę. Aha. Farbę też jeszcze muszę kupić więc nie zrażajcie się kolorowymi gazetami :)







Rożek / choinka wykonany jest wg tutorialu Weroniki i tak jak pisze... Rożek zrobiony splotem 4+1 i jak widać troszkę prześwituje, więc następne będę robiła już z większą ilością rurek, a ten zostawię pewnie na choinkę (łooo do grudnia jeeeeszcze 8 miesięcy :) ).

Śpijcie dobrze :*
Marta

Zachwycona wikliną

Jakby to powiedzieć? Może prosto z mostu tak jak jest w tytule posta... Zachwyciłam się wikliną i tym jakie cuda można zrobić. Dlaczego się zachwyciłam? Bo zrobiłam rożek, który zajął mi bagatela kilkanaście minut. Efekt super. Może jutro pochwale się w poście. A to co mnie zdumiało... Można bardzo szybko zakochać się w tej wiklinie. Pierwsze co pomyślałam, że odstawiam kartki i wezmę się za wiklinę ;) Ale chyba byłoby to zbyt duże uproszczenie. Postaram się więcej rzeczy z wikliny porobić. Dla mnie w obecnej sytuacji (mam na myśli synka) bardziej praktyczne jest wykonywanie wikliny niż kartek. Do kartek muszę wyjąć połowę szuflady wstążek, scrapków czy innych przydasi. Zanim to rozłożę i pomyślę co chcę zrobić i gdzie będzie to umiejscowione to synek już się budzi. Nie mam czasu, żeby ogarnąć bałagan, a w najlepszy przypadku schować do szuflady na miejsce. Muszę być na posterunku natychmiast. A przy wiklinie.. Zaczynasz tu gdzie skończysz. Raz usiądziesz i poskręcasz rurki, innym razem po prostu pleciesz. Szybko można się rozłożyć, przejść do pracy i szybko skończyć. Dla mnie suuuuuuuper :)

piątek, 19 kwietnia 2013

Pierwsza przygoda z wikliną papierową

Jakiś czas temu podjęłam się obklejenia pudełka wikliną papierową. Powiem tak. Nie jest to najtrudniejsze, ale wymaga ogromnej dokładności, precyzji i wprawy. Moje początkowe rurki miały kształt lejków :) No,ale i tak je wykorzystałam, bo doszłam do wniosku, że zanim dojdę do wprawy to trochę potrwa, a nie mam aż tyle czasu, bo muszę się sprężać póki synek śpi :) Później rurki wychodziły baaaardzo szczuplutkie i proste. Ehh... Znowu nie tak miało być. powinny się lekko rozchylać. I bądź tu człowieku mądry jak bardzo mają się rozchylać? Tak, żeby włożyć węższy koniec następnej. I co z tego? Haha różnie wychodziły, ale były już smuklejsze niż późniejsze. W niektórych momentach radziłam sobie klejem :) Ale pudełko wyszło jak wyszło. Dość czasochłonne (a może tylko mnie się tak wydaje, bo robiłam na raty) za to efekt rewelacyjny - jak dla mnie. Jeszcze jak to np. pomaluję (kiedyś) to będzie super. Oto efekty: